Uniwersytet masowy
Dawny uniwersytet był uniwersytetem elitarnym, stwierdza Umberto Eco w swym dziele jak napisać pracę dyplomową z 1977 roku. Student swobodnie dysponował czasem, który dzielił pomiędzy naukę, życie studenckie i aktywność w samorządzie. Istotą studiowania były długie seminaria, na których z profesorami i asystentami spotykało się dziesięć, może piętnaście osób. Dodać jeszcze można, że profesorzy mieli czas dla studentów bo było ich niewielu; a z kolei studenci mieli łatwiejszy dostęp do nielicznych zgromadzonych w bibliotekach i czytelniach dzieł.
Dzisiejszy uniwersytet jest uniwersytetem masowym. Edukacja kandydatów na studia stoi na bardzo różnym poziomie. Studentów jest bardzo dużo – na niektórych wykładach pojawiają się setki a nawet tysiące osób. Profesor zna kilkudziesięciu swoich najpilniejszych, najbardziej aktywnych studentów. Wielu studentów pracuje, mieszka daleko od uczelni i ma ograniczony dostęp do lektur; inni nie mają na nie pieniędzy; a ponieważ jest ich wielu, to trudno na owe lektury trafić także w bibliotekach. "Są i tacy, którym nikt nigdy nie powiedział, jak szukać książek w bibliotece" – wskazuje Eco1.
Nie sposób nie dostrzec analogii pomiędzy włoskimi uniwersytetami lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku, a polskimi początku wieku dwudziestego pierwszego. W Polsce również dynamicznie rozwijają się uniwersytety masowe; ten model przyjmują nie tylko uczelni prywatne, ale także – być może w nieco mniejszym stopniu – także uczelnie państwowe.
Studentów jest wielu, być może nawet zbyt wielu. Mają gorsze przygotowanie do studiowania. Nie poświęca im się wiele czasu. Są raczej nastawieni na wynik studiowania – którym jest ukończenie studiów i uzyskanie tytułu – niż na sam proces studiowania. I wyżej stawiają w zdobywaniu informacji Internet niż biblioteki.
1 Umberto Eco, Jak napisać pracę dyplomową, Wydawnictwa UW, Warszawa 2007, strona 20.
5 lutego 2010 ze zmianami 1 kwietnia 2010
odsłon 1326

